jeśli nie ma mnie w szkole to znaczy że ratuje świat przed zagładą.
nie mam własnego rozumu. wsydzę się braku wiedzy w porównaniu do moich inteligenckich rodziców. korki gówno dają. jestem dalej równie pusta jak byłam.
chce się nauczyć robić zdjęcia jak jessy. mój mały koszerny świat ogranicza mnie jak szelki spodnie. jedyne ruchy, to te w agonii, gdy jeszcze obcas tłucze w podłoge.
mam plan na reforme świata. żeby jej dokonać niezbędna jest zagłada. całkowita. bo to co już urosło ma na samym początku już nadaną formę. formę która pod wpływem chorego otoczenia sama się zmienia, przechodzi transformacje, rośnie, rozwija, złuszcza osłonkę i po powstaniu ostatecznego wizerunku okazuje się, że jest taka jak wszystko dookoła. zła.
moje wyobrażenie nicości to powietrzne mleko w którym nic się nie czuje do nikogo. oj! ile bym dała by się tam znaleźdź i uwolnić się od 1,5 roku trwającej męczarni bycia bez.
nie potrafie usiedzieć w jednej pozycji w bezruchu. macham nogami jak gnojarek wywrócony na hitynkowy fraczek. szarpie za włosy, jem paznokcie, strzelam ze stawów, wystukuje beatbox na zębach, mlaskam uchem, śmierdze potem.
osiągnełam szczyt spasimordy. jestem wielkim nieogarniętym wieprzem który wchodząc do pokoju osobno wprowadza swoje sadło. nie wiem jak dożyje świąt. trzeba będzie przebudować korytarz bym mogła sprawniej pokonywać trasę grand prix SS 2010 komp-lodówka-komp paląc gumy wózkiem inwalidzkim.
doszłam do wniosku (zapewne nieodkrywczego) że mam strasznie skapiszonowane ryło. nie dość że lewa brew irytująco podniesiona do góry powiększa asymetrię oczodołów to w dodatku feed-bagi pod oczami nabrały słodkiego koloru pijackiej-purpury. kwintesencja piękna. rzekło by się pjur-bjuti.
W poniedziałek sprawdzian z genetyki. wiedza na dzień 19 grudnia, godz 19:21 - 1% (świadomość że owy sprawdzian istnieje)
na studiach umrę, prawdopodobnie głodna, w ubraniach które z brudu będą same stać albo się tłuc, jednocześnie zalana falą karaluchów ze zlewo-umywalko-pralko-sedesu. urmę przywalona regałem książek o genetyce. bo napisze kolokwium na magiczne 2. umre ze wstydu, brzydoty, frajeryzmu. a pomyśleć, że mogłam zostać kim tylko bym chciała (!)
aj em master of dizaster. a mój stary to jules winnfield jakby się kto pytał. CZARNOŚĆ nad CZARNOŚCI jak dupa murzyna w noc polarną.
btw. teoria czarnej dupy vol.2 !











--
Show the world what ART can be!
--
"Don't 'maybe' me, baby. (...) Of all my relations, I like sex the best and Eric the least."
--
www.martinstranka.com
--
Roo
Reciprocity mades the world go around.
--
the one that is hated from the masses
--
Bruno Pantone Art Photography
RedLight Studio
--
Jeez. I'll always be a stray dog.
Previous Page12345...Next Page